Kto dolał terpentyny do wina?
Ledwo wszedłem do galerii, potknąłem się o sztalugę i kopnąłem puszkę farby - proszę sobie wyobrazić, cały w błękicie! Cofając się, wdepnąłem jeszcze w róże z wernisażu. Nico westchnął z wyższością. Zapraszam Pana i Panią do śledztwa.
Bogusław Kruk, tyran komitetu galerii, leżał martwy na antresoli, tuż obok kieliszka wina pachnącego terpentyną. Wernisaż zamarł, choć - mówiąc szczerze - niewielu ocierało łzy.
Maria Pawlak - w grę wchodzi ponoć odrzucone uczucie: Kruk zabronił zaręczyn i skreślił nazwisko z listy wystawców. Alibi? Rzekomo podziwianie akwarel w foyer, lecz nikt tego nie potwierdza.
Helena Mazur, kuratorka, której wystawę Kruk odwołał dzień wcześniej, trzymała w torebce butelkę terpentyny - do czyszczenia pędzli, jak twierdzi. W chwili zbrodni miała wydawać płaszcze w szatni.
Tadeusz Wójcik, rzeźbiarz, przegrał z Krukiem spór o spadek po mecenasie i głośno życzył mu wiecznego spoczynku. Twierdzi, że dłutował w atelier, choć światło tam się nie paliło.